...wiśniowy sad kwitnie tylko raz do roku, a jego świetność przemija zbyt szybko.
Wola ugruntowania mocnej pozycji wśród europejskich teatrów plenerowych sprawiła, że lwowscy artyści zmierzyli się z najwybitniejszym dramatem dorobku Antoniego Czechowa
Wiśniowy Sad. Spektakl porusza temat przemijania,
nieuchronnej utraty miłości, przywiązania
i tęsknoty.
Jarosław Fedoryszyn za pomocą ciepłego liryzmu i pogodnej ironii z maestrią buduje postaci Wiśniowego Sadu. Spektakl porusza temat przemijania, nieuchronnej utraty miłości, przywiązania i tęsknoty. Widz z humorem śledzi infantylne przygody bohaterów, zastanawia się nad ich przyszłością i płacze nad ich losem. Spektakl ten zrealizowany został za pomocą typowych środków przekazu dla lwowskiego teatru
Woskresinnia. Dzięki mistrzowskiemu operowaniu obrazem, intrygującej scenografii czy wysokim walorom sztuki aktorskiej, dzieło zyskało nowy wymiar.
Widowisko trwa 60 min
Widowisko trwa 60 min
REWIEVES
Spektakl "Wiśniowy sad"
ukraińskiego Teatru Woskresinnia
pozostanie na długo w pamięci widzów
27. Festiwalu Teatrów Ulicznych,
który zakończył się w niedzielę w
Jeleniej Górze.
Piękna i
mądra opowieść o przemijaniu i
raju utraconym wzruszyła nawet
tych, co nie znali sztuki
Czechowa. Lwowski Teatr
Woskresinnia udanie przełożył ją
na język cyrku (marsz
gladiatorów), klownady i satyry
(rodzinny spacer na szczudłach).
Podobała się bardzo wyrazista
gra aktorów, zwłaszcza
dziewczyny odtwarzającej główną
bohaterkę.
ALKA,
Polska the Times
GAZETA WROCŁAWSKA 09.08.2009
Jak
przełożyć język sceny klasycznej
na uliczną? Na to pytanie
odpowiedź dał dziś, w drugim
dniu XXVIII Międzynarodowego
Festiwalu Teatrów Ulicznych
teatr „Woskresinnia” z Lwowa,
który komedię Czechowa "Wiśniowy
sad" zinterpretował w
przestrzeni placu Ratuszowego.
Czy przekład się udał?„Wiśniowy
sad” to obok „Trzech sióstr”
jeden ze sztandarowych utworów
rosyjskiego dramaturga. Kto nie
zna dzieła w formie klasycznej,
nie pozna dokładnie jego treści
oglądając wersję uliczną.
Widzowi „nieprzygotowanemu”, a
takim najczęściej jest
statystyczny odbiorca sztuki
teatru ulicznego, przedstawienie
nasunie szereg skojarzeń i
mnóstwo barwnych plam pięknych
obrazów zbudowanych przez
Ukraińców w tej wizji dzieła
rosyjskiego klasyka.
Jest
więc tytułowy „Wiśniowy Sad”,
kojarzony z Edenem, w którym
rozgrywają się sceny różne: od
miłosnych i wesołych do smutnych
i nostalgicznych. Jest radość
pary głównych bohaterów, którzy
emanują pełnią uczuć pośród
gałęzi kwitnących i „pachnących”
wiśni (widz sobie ten zapach
wyobraża). Pośród drzew
czmychają a to szczudlarze, a to
inne charakterystyczne dla
rosyjskiego świata
przedstawionego typy. Jest
cudowna scena, kiedy główne
postaci – zakochani i ich
rodzina – świętują dostojnie
krocząc na szczudłach. Są też
epizody satyryczne, żywcem
wzięte z cyrku, choćby ten z
grubasem mocarzem, który przy
marszu gladiatorów dźwiga wiadra
z wodą, a później – rywalizuje
ze swoim antagonistą w siadzie
na desce naszpikowanej
gwoździami.
Ten raj jednak rychło się
skończy, o czym informuje
czterojęzyczny komunikat, że 22
sierpnia Wiśniowy Sad –
potraktujmy to jako nazwę własną
– zostanie sprzedany. Ów
komunikat brzmiący jak zapowiedź
na zatłoczonym dworcu słyszana z
wiekowych megafonów, powtarzany
jest kilkakrotnie. W końcu Sad
zmienia właściciela, który go
niszczy. Towarzyszy temu
rosyjski smutek połączony z
ostrym piciem, które przeradza
wszystko w zabawę mimo
przeciwności losu.
Sztuka „Woskresinnia” to wielka
metafora raju utraconego i
odwiecznej pogoni za ciągle
uciekającym szczęściem. Pokazana
w sposób przekonujący i barwny.
Wyrazista gra aktorów, a
zwłaszcza aktorki odtwarzającej
główną bohaterkę.
Niepełnosprawna dziewczyna tak
świetnie ukrywa swoją ułomność,
że widać ją dopiero wtedy, gdy
po oklaskach opuszcza scenę. W
„Wiśniowym raju” jest mnóstwo
rekwizytów. Może odrobinę za
dużo” Jest też ciekawa ścieżka
dźwiękowa. Niestety, jej jakość
momentami bywa „telefoniczna”.
Kto wie? Może akurat tak miało
być? Jednak przez ten (d)efekt
niektóre komunikaty brzmią jak
bełkot.
Mimo tych niedociągnięć godzina
poświęcona na sztukę na pewno
nie jest czasem straconym. I
trudno nie mieć wrażenia, że
zarówno na poziomie technicznym
jak i mentalnym, „Wiśniowy sad”
to jedna z lepszych prezentacji
w historii MFTU.
TEJO ,
Jelonka.com,
10.08.2009
...
właśnie to przedstawienie było jednym z najciekawszych pokazanych na festiwalu. Reżyser skupił się przede wszystkim na przekazaniu obrazu świata marzeń i iluzji bohaterów dramatu Czechowa - stąd sceny z tańczącymi na szczudłach lalkami obok snu o szczęśliwym dzieciństwie właścicielki, spacery ubranych na biało i poruszających się na szczudłach mieszkańców dworu po kwitnącym sadzie, beztroskie zabawy plebsu. Ta
częściowo wyimaginowana rzeczywistość mieszkańców posiadłości stanowiła
najbarwniejszą
i najciekawszą stronę spektaklu, w którym obok wartości strony plastycznej ważna była interpretacja. Czechowowski
nudny świat bez nadziei na poprawę sytuacji bankrutującej posiadłości
zostaje zamieniony na świat wspomnień, lekkomyślnej i graniczącej z szaleństwem zabawy głównej bohaterki Lubow Ra-niewskiej i innych mieszkańców
Wiśniowego sadu.
Agata Kirol,
Mirosław Baran Gazeta Wyborcza w Gdańsku 17-07-2006
...Kto
wytrwał wczoraj do północy i obejrzał na placu Litewskim „Wiśniowy
sad” Czechowa w wykonaniu Lwowskiego Teatru Woskresinnia, ten bez
wątpienia będzie chciał obejrzeć drugą propozycję ukraińskiego
zespołu, otwierającą dzisiejszą odsłonę „Sąsiadów”.
Warto też przekonać się, jak do Czechowa, tyle, że do innego dramatu
– „Trzech kobiet”, podeszły trzy damy z rodzimego Teatru Polonia,
reżyserki Nattasha Perry i Krystyna Janda oraz scenograf Krystyna
Zachwatowicz. Czechowowskie przedstawienia przedzieli kameralny
spektakl „Re Re” uwielbianych w Lublinie, a występujących gościnnie
poza konkursem poznańskich Porywaczy Ciał. Dzień zamknie jedno z
dwóch plenerowych widowisk przywiezionych przez założony w Rosji,
ale od lat rezydujący w Czechach Teatr Novego Fronta, który
zaprezentuje sięgający do źródeł biblijnych spektakl „Zwischenmensch”.
Trudno wyobrazić sobie uliczne przedstawienie pełnego nostalgii
„Wiśniowego sadu”, a jednak teatr z Lwowa, chociaż wyszykował
widowisko masowe, pełne rozpędzonych żywiołów, nie zatracił uroku
sztuki Czechowa, przez niego samego nazwanej komedią. Komedia to
gorzka, naznaczona przemijaniem, więc powracająca na plac zabawa ma
posmak stypy, bo topór daty ostatecznej – sprzedaży sadu – wisi w
powietrzu. Wewnętrznego niepokoju nie ukoją przywiezione na
prowincję dźwięki włoskiej tarantelli, wiedeńskiej polki galopki,
argentyńskiego tanga. A gdy topór wreszcie spada, odbędzie się to z
wagnerowskim „Galopem Walkirii”, a pozbawione kwiecia drzewka (także
wieszaki, żyrandole, wózki) zapłoną jak żagwie. W blasku ognia gnają
po placu wozy, rowery, hulajnogi, w niebo strzelają fajerwerki i
biją dzwony. A duch Czechowa wciąż jest w tym obecny.